Znalezione

Znalazłam w starych plikach myśli spisane. Są sprzed 6 lat, może…

XXX

„Prosta czynność jak nalewanie wody dla pasa do miski. Zostało trochę wody w kubku. Bez namysłu wylewam resztę do zlewu. I znów myśl jak błyskawica przechodzi przez głowę. A co, jeśli kiedyś zabraknie mi tyle, co wylałam? Czy będę żałować, że kiedyś wylałam pół szklanki wody? Czy będę sobie przypominać wszystkie możliwe chwile marnotrawstwa?

Czy normalne są takie myśli? Nie wiem. Aż trudno się nad tym zastanawiać. A jednak myśl ta drąży mój umysł. Przy okazji strach skręca mi żołądek. Wyobraźnia zaczyna działać i przypominają się sny dawno śnione, koszmarne.

Jeszcze z dzieciństwa pamiętam sny, które wracają do mnie jak bumerang. Totalna zagłada, ciemne chmury nadciągające z zachodu, ludzie w białych kombinezonach wyciągających ludzi z domów przy ulicy, przy której mieszkam. Budziłam się z uczuciem nieposkromionego lęku. Ale logika podpowiadała mi, że przecież nie możliwe jest, aby sny stały się rzeczywistością. Przecież nie mam zamiaru mieszkać w tym mieście, a tym bardziej niemożliwe jest abym mieszkała w domu rodzinnym. Przecież zamierzam wyprowadzić się, zacząć nowe życie. Najlepiej wyjechać z miasta.

A jak wygląda sytuacja? Otóż, mieszkam w domu rodzinnym, budząc się w tym samym pokoju, w którym ranek przerywał koszmary z dzieciństwa. Nie wyjechałam, zapuściłam korzenie i nic nie wskazuje na to, aby cokolwiek miało ulec zmianie.

Wyglądam przez okno. Promienie słońca pieszczą moją twarz, morska bryza otula moje włosy a ja widzę nadal białe kombinezony. Widzę jak z nieba spadają błyskawice, słyszę huk rozpruwających mury bomb.

Skąd ta wizja, skąd te myśli? Idzie zwariować…

XXX

Szukam odpowiedzi na pytania wiercące mi dziurę w głowie. Próbuję ułożyć układankę z myśli roztrzepanych, rozdartych na strzępy.

Co może mieć wspólnego sen i jawa? Ktoś chodzący mocno po ziemi wyśmieje mnie, a ja widzę w tym sens. Zamazany, bez wyrazu, bez kształtu. Jego zarys krąży w moich żyłach, ale nie mogę go dotknąć. Może trzeba rozpruć żyły żeby się dowiedzieć, ale nie wiem czy tego chcę.

XXX

Zaczęło się. W całym mieście nie ma wody. Półki w sklepach świeca pustkami. I po co robiłam remont? Mam śliczną łazienkę, z nowym brodzikiem i śliczną umywalką. Ale, na co mi ona, skoro w kranie pustynia? Nabieram wody z ulicznych pomp. Dobrze, że zostały takie miejsca, bo inaczej było by źle…W radiu nadają komunikaty, że to awaria wodociągów, że za parę dni woda znów poleci w rur. Nikt nie panikuje, tylko wszyscy narzekają. Narzekają na dostawców, na robotników, na system polityczny w kraju. I warują przed telewizorem czekając na dobre informacje.

XXX

Idzie burza. Chmury ciężko osuwają się po horyzoncie nieba, zdążając w kierunku mojego domu. Są ciemne, prawie czarne. Czasem rozświetla je błyskawica z głośnym hukiem spadająca na ziemię.

Jest bezwietrznie, jakby powietrze zawisło, jakby czas się zatrzymał, jakby wstrzymał oddech i nie mógł go uwolnić z płuc…

Zwierzęta zachowują się niespokojnie. Koty chowają się po kątach, pies skamle. Mam wrażenie jakby coś się miało wydarzyć, ale spokojnie siedzę przy stole popijając wino. Wody nadal nie ma. Zadowalam się zapasem z barku. Pragnienie jest ogromne, nieposkromione. Żałuję, że wylałam wodę z kubka, jak jeszcze była…”



Tags:

 
 
 

Dodaj komentarz

*